czwartek, 7 lipca, 2022
No menu items!
spot_img
Strona głównaNasze wodyKłusownictwoKłusownik zaatakował z siecią na zalewie w Jeżewie.

Kłusownik zaatakował z siecią na zalewie w Jeżewie.

Społeczna Straż Rybacka Powiatu Gostyńskiego na początku tygodnia wyciągnęła ze zbiornika wodnego Jeżewo, w gm. Borek Wlkp., wonton ustawiony przez kłusowników. Jednowarstwowa sieć rybacka miała długość kilkadziesiąt, może kilkaset metrów. Nielegalny proceder udało się ukrócić dzięki spostrzegawczemu wędkarzowi, spacerującemu nad Zalewem Jeżewskim. Zauważył on pływające w wodzie bojki, co wydało mu się podejrzane. Zarzucanie sieci, wontonów w jeżewskim akwenie wodnym jest niedozwolone. Tym bardziej kradzież ryb. Czujny mężczyzna zgłosił sprawę do odpowiednich służb. 

– To nie jest osoba z naszego koła wędkarskiego, ale zna się na rzeczy, bo zwrócił uwagę na pływająca bojkę. Jego postawa jest godna naśladowania – mówi Damian Florczyk, prezes boreckiego koła wędkarskiego.

Społeczna Straż Rybacka Powiatu Gostyńskiego podjęła odpowiednie czynności w tej sprawie.

 – Kiedy przybyliśmy na miejsce, okazało się, że została zastawiona kłusownicza sieć. Ona właściwie dryfowała. Złapaliśmy ją i wyciągnęliśmy z wody – wyjaśnia Damian Florczyk. 

Były martwe ryby

W wyniku interwencji udało się uwolnić część ryb.

– Najbardziej przykrą sprawą jest to, że większość z ryb znajdujących się w sieci była już martwa. Cześć żywych ryb starannie udało się wyplątać i żywe wypuściliśmy do zbiornika – dodaje prezes Florczyk. Ryby martwe zostały zabezpieczone, przekazane do użytkownika rybackiego jakim jest poznański okręg PZW i ostatecznie trafiły do utylizacji. Sieci również zabezpieczono i przekazano do zniszczenia. – Dopóki sieć znajdowała się w wodzie, ryby cały czas do niej wpływały. Zapobiegliśmy dalszej eskalacji kradzieży ryb – mówi Damian Florczyk. – Dla nas jest to bardzo przykry incydent. Ktoś nasze dobro naruszył. Z zalewu, jego uroków mogą korzystać wszyscy, nie tylko wędkarze. Tym bardziej wśród turystów, osób postronnych wszelkie akty kłusownictwa wzbudzają społeczne oburzenie i zaniepokojenie – dodaje.

Incydent został zgłoszony na policję, służby monitorują zalew.

Drugi raz w ciągu pół roku

Niepokój wędkarzy jest tym większy, że nie był to pierwszy proceder kłusowniczy na akwenie w Jeżewie. Ostatni raz kłusownicy zaatakowali latem 2021 r. Wtedy wędkarz przypadkiem zahaczył o sieć kłusowniczą. W wyniku interwencji udało się uwolnić 15 kg ryb – karasi, linów, leszczy, okoni i sandaczy. Niestety, 49 sztuk o łącznej wadze 80 kg – głównie sandaczy – było martwych i po przekazaniu do użytkownika rybackiego zostało zutylizowane.

– W ubiegłym roku zostały wzmożone patrole społecznej straży. Jeśli napływały do nas sygnały związane z łamaniem przepisów, to dotyczyły one bardziej niestosowania się do regulaminu amatorskiego połowu ryb, zaśmiecania terenu wokół zbiornika i samego zbiornika, rozpalania ogniska. To na bieżąco było monitorowane i kontrolowane – wyjaśnia Damian Florczyk. – W tym ostatnim przypadku nikt nas nie powiadomił o tym, że ktoś próbuje nielegalnie, bezprawnie złowić ryby, byśmy mogli zastawić na kłusownika pułapkę i złapać go na gorącym uczynku – dodaje.

Kłusownik miał sprzyjające warunki

Według prezesa zarządu koła wędkarskiego 174 Borek Wlkp. kłusownik tym razem nie działał sam, jedna osoba nie była w stanie założyć wontonu. Ale prawdą jest, że warunki kłusownicy mieli sprzyjające. Zimowa aura (dość nietypowa) – chłodne a zarazem deszczowe dni, które sprawiają, że mniejsza liczba wędkarzy i turystów pojawia się nad Zalewem Jeżewskim. Poza tym mogło zachęcać położenie zbiornika, który znajduje się w środku lasu. Z pewnością kłusowników kusi też bogaty rybostan. Boreckie Koło Wędkarskie nr 174 zadbało o drobne ryby (płocie, leszcze), ale też większe okazy szczupaka, suma, sandacza, karpia, karasia i jazia.

– Po stanie tych martwych ryb w sieci można powiedzieć, że znajdowała się ona w wodzie co najmniej kilka dni – mówi prezes boreckiego koła wędkarskiego.

Mają tupet niesamowity

Dla niego zaskakujące jest to, że znajdą się osoby, które na zbiorniku o tak dużej presji wędkarskiej nie boją się kłusować. Zalew Jeżewo jest perełką powiatu gostyńskiego, a jego popularność, jako miejsca sportowo-rekreacyjnego wykracza poza granice powiatu. – Mieszkańcy powiatu jarocińskiego, krotoszyńskiego czy śremskiego przyjeżdżają tutaj wypoczywać, łowić ryby. Jest to też dobry teren do treningów, ćwiczeń sportowych. To bulwersująca sprawa, że ktoś dopuszcza się kłusowania – mówi Damian Florczyk.

Społeczna straż rybacka prosi o pomoc

W imieniu wędkarzy i społecznej straży rybackiej apeluje do turystów, spacerowiczów, do osób odwiedzających Zalew Jeżewo o wzmożoną czujność, o przekazywanie informacji, dzięki którym możliwe będzie ujęcie kłusowników lub ukrócenie tego procederu.

– Wędkarzu, turysto nie bądź obojętny na takie nielegalne procedery. Wody to nasze wspólne dobro, o które należy dbać. Jeśli widzisz kłusownika, powiadom odpowiednie służby – czy to policję, czy społeczną straż rybacką – prosi Damian Florczyk.

Należy zwrócić na nietypowe, dziwne zachowanie osoby nad zalewem. Co może być pierwszym sygnałem, żeby zachować się bardziej czujnie?

  • jeśli ktoś na akwenie, gdzie obwiązuje zakaz kąpieli, wchodzi do wody nie mając wędki, w miejscu mało dostępnym;
  • jeśli grupa osób zachowuje się nerwowo
  • jeśli ktoś na kajaku, pontonie czy łodzi pływa po zbiorniku – być może udaje, że obserwuje ptaki
  • a przede wszystkim trzeba zwrócić uwagę na osobę z siecią nad Zalewem Jeżewskim. To nielegalne. (niestety, sieci można teraz kupić nawet na stoisku odpustowym, najczęściej sprzedają je Ukraińcy) 

– Regulamin amatorskiego połowu ryb mówi tylko o legalnym stosowaniu sieci do tzw. podrywki. Ale to siatka o wymiarach metr na metr do łowienia mniejszych ryb, nie objętych wymiarami – wyjaśnia prezes Florczyk.

Kłusowanie na akwenach wodnych są trudne do udowodnienia. Najlepiej złapać złodzieja ryb na gorącym uczynku.

– Jako brać wędkarska otaczamy się ludźmi, którzy dbają o ten teren zalewu w Jeżewie. Zależy nam na tym i – jako społeczna straż wędkarska – staramy się kontrolować to, co dzieje się na zbiorniku. Ale działamy społecznie i nie mamy takich uprawnień jak inne służby. nie mamy możliwości, by przebywać na zalewie 24 godziny na dobę – dodaje Damian Florczyk.

źródło: gostynska.pl

PODOBNE ARTYKUŁY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

- Advertisment -spot_img

Popularne

Ostatnie komentarze

Łowienie ,ale wędkarzy nie ryb. on „Nasze Łowiska” Wody Polskie wykaz obwodów
Koło PZW Nr 5 ,, Liwia Łuża ,, w Cerkwicy on Nowe władze w Okręgu PZW Szczecin